Macieja Ziemka poznałem 20 lat temu. Pracowałem wtedy w Toyota Motor Poland i na mnie padło żeby za kierownicą Lexusa RX300 udać się do Wrocławia gdzie potem mieliśmy jechać w góry z redaktorami „Auto Motor i Sportu”.
Tym właśnie zespołem dowodził wtedy niejaki Ziemek. Nie znałem człowieka bo od mojego odejścia z Motomagazynu zdążyło minąć prawie siedem lat i sporo się zmieniło na redakcyjnej scenie, która w międzyczasie obrodziła młodymi talentami i nowymi tytułami.
Co ciekawe, AMS był jakby konkurencją Motomagazynu, jeszcze z dawnych czasów kiedy ten tytuł oferowano jako Auto International. W tamtym czasie pismu przewodził aktywny do dzisiaj redaktor Maznas, który później zrobił prasową a nawet telewizyjną karierę w stolicy.
Dotarłem więc do owego Wrocławia a pogoda na miejscu okazała się odmienna niż w słotnej Warszawie. Dolny Śląsk zimą potrafi być zimowy i tak właśnie było wtedy. Naszym celem była bodaj Jelenia Góra i jakieś zupełnie boczne ścieżki, normalnie dla aut niedostępne.
Spędziłem wtedy bardzo miły dzień z chłopakami z AMS. Pojeździliśmy, pogadaliśmy. Poczułem trochę jakbym wrócił do redakcyjnych czasów, chociaż w tej sytuacji wystąpiłem jako tzw. piarowiec marki Lexus. Co w przypadku modelu RX nie nastręczało zresztą trudności.
Prawdę mówiąc, początek lat dwutysięcznych, był dla marki Toyota wybitnie łaskawy. Mieliśmy (proszę, jaka identyfikacja z marką) w ofercie zdobywcę tytułu Samochodu Roku – Yarisa. W planach już mocno rysował się Prius.
A skoro o Samochodzie Roku, warto wiedzieć, że redakcyjna kariera Macieja Ziemka poszła właśnie w jego stronę. Jako drugi juror, po Wojtku Sierpowskim z Motoru, dołączył do grona polskiej reprezentacji w gronie tego elitarnego wówczas konkursu.
Dziś o nim się praktycznie nie mówi, ale od połowy lat 70. Car of the Year była bardzo pożądaną nagrodą i dziennikarze bili się o możliwość zostania jurorem ze swojego kraju. Z kolei marki samochodowe bardzo liczyły na tytuły, ten laur wtedy autentycznie sprzedawał auta.
Z Maćkiem widziałem się jeszcze raz, we Wrocławiu właśnie. Pogadaliśmy u niego w mieszkaniu o starych dobrych czasach, ja popytałem o redakcyjne życie. Maciek jurorował i planował freelance, ja już wtedy mocno sam parłem w niezależność.
Od tamtej pory, będzie z dekadę temu, kontakt nam się urwał i odnowił zupełnie przypadkiem, przy okazji wizyty na ForzaItalia w Rozalinie – więcej o imprezie, tutaj. Moją uwagę przykuło stoisko z ciekawym albumem. Patrzę, a na okładce nazwisko mojego kolegi.
Dalej to już jakoś poszło, ale ja nie chciałem o tym, tylko o zawartości albumu, bo Maciej Ziemek przygotował oryginalne podróżnicze wydawnictwo, które rozpali waszą cartripową wyobraźnię i poprowadzi opisanymi śladami, po Polsce i Europie.
Przewodnik redaktor Ziemek przygotował wraz z Mariuszem Barwińskim. Zapoznajcie się, zapraszam, z ich książką na stronie www.cartrip.pl. Mam nadzieję, że długie zimowe wieczory pozwolą wam zaplanować przynajmniej jedną ciekawą wyprawę, którą odbędziecie w następnym roku.
